„To było w dobrej wierze”. Jak Bedoes w kilku słowach wywołał największą wpadkę na antenie TVN od lat

Dodano:
Łatwogang, Bedoes Źródło: X / @polskigolfista
Bedoesa zamurowało. Podobnie jak i połowę internetu, nie licząc widzów stacji, która akurat ten kawałek puściła na żywo!

Bedoes puścił wiązankę i szybko tego pożałował. „Nie, nie, to było w dobrej wierze”.

Nerwy puszczają przy 200 milionach. Bedoes nie owijał w bawełnę

Dziewięć dni, ponad 251 mln złotych i jeden moment, który w ułamku sekundy obiegł całą Polskę. Nie był to moment wzruszenia ani rekordowej wpłaty. Był to moment, w którym Bedoes nie wiedział, że ogląda go pół kraju.

Przypomnijmy tło. 17 kwietnia 2026 roku Łatwogang uruchomił na YouTubie dziewięciodniową transmisję charytatywną na rzecz Fundacji Cancer Fighters. Przez kolejne dni do kawalerki streamera przyjeżdżały kolejne znane twarze. Były łzy, pojednania, masowe golenie głów, spontaniczne koncerty i rekordy wpłat bijące się na oczach widzów.

Im wyższa była zebrana kwota, tym głośniejsze stawały się głosy powątpiewających. W komentarzach zaczęły pojawiać się pytania i insynuacje: czy wszystkie pieniądze rzeczywiście trafią do fundacji? Czy to nie jest przypadkiem kolejna internetowa akcja z haczykiem?

Bedoes miał tego dość. Raper, który od pierwszego dnia był twarzą i motorem całego przedsięwzięcia, postanowił odpowiedzieć hejterom bezpośrednio, bez owijania w bawełnę i bez oglądania się na wrażliwość odbiorców. Wyjaśnił, że fundacja Cancer Fighters istniała na długo przed streamem i zawsze rozliczała się uczciwie, po czym przeszedł do konkluzji sformułowanej w sposób, który trudno tu przytoczyć w całości.

— Jeśli pytasz, czy wszystko pójdzie na dzieciaki, odpowiadam: Tak, k***a, wszystko — zakończył i przeprosił za język.

Wszystko poszło na antenie. „To było w dobrej wierze”

Problem polegał na tym, że dokładnie w tej chwili fragment transmisji emitowany był na żywo na antenie TVN24. Widzowie przed telewizorami usłyszeli wiązankę, której prezenterka TVN24 nie była w stanie w żaden sposób „przykryć”, pozostając w widocznym szoku. Media społecznościowe natychmiast zapłonęły. Dla wielu był to dowód autentyczności rapera walczącego o dobre imię akcji, dla innych niepotrzebny zgrzyt w tak szlachetnym momencie.

Filmik z reakcją Bedoesa na to wydarzenie robi już furorę w sieci. Raper sam nie mógł uwierzyć w to, co się wydarzyło. Zszokowany artysta kręcił głową z niedowierzaniem i z wyraźną paniką powtarzał do kamery jedno słowo: „Nie, nie". Potem przyszły wyjaśnienia: że to było w dobrej wierze, że miał dość kłamstw, że emocje wzięły górę. Z komentarzy wynika, że internauci zdecydowanie go popierają. „Dobrze powiedział”, „To jest najpiękniejszy klip klipa w historii polskiego internetu” – czytamy pod nagraniem zamieszczonym w sieci.

Źródło: WPROST.pl
Proszę czekać ...

Proszę czekać ...

Proszę czekać ...

Proszę czekać ...